7 czerwca 2013

Początki są trudne.

Szukam zajęcia dla siebie już od dłuższego czasu. Myślałam o różnych opcjach i w końcu do głowy przyszło mi założenie bloga. Od paru miesięcy jestem stałym gościem na wielu blogach poświęconych włosom, modzie i urodzie. Ja również postanowiłam sprawdzić, czy się w tym wszystkim odnajdę.

Zacznę od mojej włosowej historii ;)



Od zawsze miałam włosy, które sięgały mi prawie do pasa. Nie używałam żadnych odżywek, masek czy chociażby jakiś specjalnych szamponów. Po prostu myłam włosy co parę dni i za każdym razem suszyłam je gorącym nawiewem. W gimnazjum kupiłam sobie moją pierwszą prostownice, którą pokochałam tak bardzo, że traktowałam nią włosy codziennie nawet po kilka razy dalej nie stosując dalej żadnych odżywek. Po prostu nie czułam takiej potrzeby. No może od czasu do czasu udało mi się użyć jakiejś bezwartościowej odżywki w sprayu, która wiadomo - cudów nie czyniła. Nie przejmowałam się zdrowiem moich włosów. Interesowało mnie to, jak wyglądają chociaż nie byłam świadoma że ich zdrowie się z tym wiąże. W pewnym momencie do głowy wpadł mi pomysł by ściąć je na krótko, mam na myśli ścięcie do ramion. Jedna wizyta u fryzjera i połowy moich włosów nie było, lecz nie żałowałam bo przed obcięciem końcówki były w opłakanym stanie. Podejmowałam wtedy wielokrotne próby odstawienia prostownicy, bez skutku zresztą. Podczas gimnazjum postanowiłam zrobić sobie ombre, fachowo u fryzjera by aż tak nie zniszczyć włosów. I co? I nic. Wydałam pieniądze, jeszcze bardziej pogorszyłam stan moich włosów po których nawet nie było widać, że cokolwiek w nich zmieniłam. 



W wakacje chciałam przefarbować się na jakiś ciemny kolor, dzięki Ci Boże, że tego nie zrobiłam! Ale w zamian za to znalazłam w internecie pomysły na koloryzacje bibułą. Wiem, głupota... ale zaczęło mi się to podobać i parę razy takim sposobem 'farbowałam' swoje włosy. 





Na szczęście nadszedł czas liceum i chyba zmądrzałam ;). W google zaczęłam masowo wklikiwać hasła typu 'jak pomóc niszczonym włosom'. I wtedy się zaczęło..
Kupowałam tony przeróżnych kosmetyków do włosów, olejów do włosów. Myślałam, że co droższe to lepsze. Od ok. pół roku wpadłam we włosomaniacki stan jeszcze bardziej. Blog anwen stał się moją codzienną lekturą, ale oczywiście czytałam również inne blogi. Eksperymentowałam z włosami, pierwsze laminowania, olejowania. Wciągło mnie to wszystko :D 
Całkowicie aktualnego zdjęcia nie posiadam bo ostatnio odwiedziłam fryzjera i pozbyłam się rozdwojonych ( pf, roztrojonych ! ) końcówek. Ale przed obcięciem wyglądały tak (niestety tutaj potraktowane prostownicą :( ) 





















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz